sobota, 25 sierpnia 2018

Dziki galop w terenie...

Hejka! 🙂
Tak jak w tytule... dziś byłam drugi raz w terenie 🐴
Więc zacznijmy od początku...⏲
Teren był na 16.30, niestety od 14.00 padało i to mocno, grzmiało, błyskało się..
Już byłam przekonana, że nigdzie nie pojedziemy, a na ten teren czekałam od początku sierpnia...
Byłam spakowana, ubrałam bryczesy i czekałam godzinę..
Pani napisała smsa, że jeśli do 16.00 nie przestanie padać, to nigdzie nie jedziemy.
O 15.55 grzmiało i lało.. 🌧
Na szczęście o 16.05 tylko kropiło, więc stwierdziłam z koleżanką, siostrą i mamą, że pojedziemy.😃
Byłam mega szczęśliwa, że się udało.😅
Niestety po wyjściu z samochodu zaczęło lać.😐
Spytałam pani czy mogę Jemiołkę (mój ulubiony koń, hucuł), na co pani:
- Ehh, tw mama dostanie Jemiołkę, a ty Owianego. 😶
Nienawidzę Owianego, nie chciałam go mieć.. jest to hucuł, ale o wiele gorszy od Jemiołki. Kocha jeść, uwielbia przeżuwać źdźbła trawy itd. Na placu się wgl nie słucha, uwielbia galopować z zaskoczenia. Na ostatnim terenie zagalopował mojej siostrze, bo chciał mnie wyprzedzić, i Kse spadła. Na pierwszym terenie mojego kolegi Owiany też mu zagalopował i on też spadł. Nie bałam się upadku, a dzikiego galopu...
Galopowałam już kilka razy na placu, za drugim razem spadłam (z Jemiołki) 💙

Wracając do jazdy..🐴
Konie czyściliśmy i siodłaliśmy w deszczu. 🌧
Gdy wyjechaliśmy to nadal padało. Potem błyskało się, grzmiało, lało.. 
Jechaliśmy o dziwo przez łąki i pola. W sumie fajnie, ale wyobraźcie sobie takiego Owianego na środku pola... Galop na poczekaniu. Gdy koń prze de mną - Ramiza, oddaliła się trochę (bo kłusowała), Owianego coś tknęło i chciał galopować. Gdy koń robi "zamach" głową do galopu, to owiany robił tak nie prosto, tylko w prawo. Dziwnie to wyglądało i chwilę tak skakał. Na szczęście wybiłam mu to z głowy.

W środku jazdy pani powiedziała że będziemy chwilę galopować, na co ja, Kse, Lala i jej brat "NIEEE", moja mama - "taaak".
Jednakże pani na szczęście zrezygnowała 👍

Na tym nie koniec. Pod koniec terenu wyjechaliśmy z lasu i stępowaliśmy po polach, jechaliśmy pod górkę. Po prawej i lewej stronie był las. Owiany okropnie się wkurzył (nie wiem czemu), nie zapanowałam nad nim i po mnie... półsiad i wio..😫😮🤐
Tak, Owiany w końcu postawił na swoim i zagalopował. Niestety tak jak czułam... był to wyciągnięty galop. Siostra widziała z boku wszystko i potwierdziła..
Jechałam piąta - byłam przed ostatnia. Hucuł galopował na prawo - bałam się gdyż był tam las. Na szczęście pani się odwróciła i zabarykadowała mu drogę. Zrobiłam pośrednią na prawo i woltę. Wróciłam na swoje miejsce. 😪

A pięć minut wcześniej mówiłam:
 - w sumie to fajnie byłoby pogalopować. Tylko żebym potem nie żałowała tego co teraz mówię.. 🙄😳

W sumie to nie żałuję, ale wiedziałam, że Owieniec postawi na swoim. Szkoda, że  wcześniej nie chciałam na nim galopować 😥 W sumie to nie wiedziałam czego się spodziewać po nim, bo nigdy na nim nie galopowałam. Mam nadzieję, że galop nadrobię na kolejnej lekcji 💚

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz